• Wpisów:848
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 21:16
  • Licznik odwiedzin:20 095 / 2141 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
najlepsza
 

 
dla głupiego każdy dzień to święto
 

 
"nie ma odpornych na grawitację"
 

 
zadzierać głowę do góry
liczyć jelenie, kangury
 

 
radiowe melodie
 

 
doba jest taka długa
jeśli nie będę umierać kilka razy
na dobę
czym wypełnię czas


mam go pełne ręce
i pełne włosy
to jest żmudna praca pająków
sieć


a gdy odchodzi
zostaję zupełnie lekka
jak okruch ziemi
której odjęto myśl

  • awatar mali.nowe.zycie: świetne wpisy masz , często czytam je ! :* pozdrawiam ! :*
  • awatar Gość: To była straszna strata Stracić was dwóch To mnie zabiło Nożem pokroilo - Od zim nie ma lata A są roje much... Dopiero teraz to widze Dopiero teraz rozumiem Naiwności swej sie wstydzę - I chyba nadal niewiele umiem.. Za wcześnie zerwany kwiat Nie przyszedł nigdy owoc Nie policzysz wszystkich strat... Zabija mnie ta noc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
i obiecuję, że już nigdy więcej.
 

 
Home, keep hold of my heart and
I try to run away and i try to run away
 

 
w tym czego szukam nie ma nic prócz rozczarowania
 

 
I nie ma żadnej gwarancji, że raz jeszcze w życiu człowiek będzie chciał się wygłupiać i dawać drugiemu człowiekowi tak samo wiele.
 

 
Więc dlaczego niektórzy ludzie udają, że nic nie czują?
Bo czują za dużo. I to ich przeraża.
 

 
- będziesz trzymał mnie za rękę, jak będą palić mnie na stosie?
- co najwyżej będę szturchał cię pochodnią
 

 
Dzieje mojej głupoty wypełniłyby wiele tomów.
 

 
niby tak dawno, ale tak blisko
 

 
Każde zakończenie jest też nowym początkiem, tylko my na czas nie zdajemy sobie z tego sprawy.
 

 
czteryosiemsześćdwanaście
 

 
Bywają takie dni, kiedy mimo ogromnego zmęczenia nie możesz zasnąć. Gapisz się w zegarek i modlisz, żeby Morfeusz nareszcie cię objął. Po czym następuje ten moment, nareszcie. Jednak śpisz tylko lub aż trzy godziny. Kiedy zaś się budzisz czujesz, że dziś będzie, mimo wszystko, dobry dzień. Ewentualnie mówisz sobie, że zobaczysz jeden uśmiech, usłyszysz ciepłe słowo i będzie w porządku. Następnie wstajesz, poranna toaleta i cała reszta.
A potem uświadamiasz sobie, że tak naprawdę to dziś jest najbardziej pracowity dzień tygodnia, kiedy nie można nawet pomyśleć o tym, że do wieczora uda się w spokoju usiąść, chociaż na pięć minut. Mimo to, nie poddajesz się, w końcu jest jeszcze wcześnie. Wierzysz, że dasz radę. Bo grunt to wiara, czyż nie?
Mijają sekundy, minuty, godziny, a ty wraz z ich upływem, czujesz jak odchodzi cząstka sił. Jednak nie możesz się zatrzymać, nie wolno ci przystanąć. Walczysz sam ze sobą i jakoś ci się udaje dotrwać.
Przychodzi wymarzona chwila oddechu, ale wcale nie jest lepiej. Moment wytchnienia jest tym, który uświadamia co jest źle, czego nie ma i co boli. Czujesz takie ukłucie wewnątrz. Nie, nie w sercu, to nie żaden narząd, gdzieś w środku tkwi mała drzazga. Masz pięć minut, aby się nad sobą poużalać i podjąć decyzje, bo przecież czas nieubłaganie ucieka...
Pojawia się łza, potem uśmiech, który przeradza się w śmiech i nagle objawia się mnóstwo uczuć. Przez ten jakże krótki moment, jak w kiepskim filmie, przewijasz sceny z życia. Jedne wzruszają, inne radują, kolejne zaś złoszczą. Są po prostu różne. Niemniej jednak brakuję im czegoś i tylko ty wiesz, co to jest. W tej samej chwili postanawiasz to zmienić, zacząć jeszcze raz. Szybciej położyć się do łóżka, dłużej spać, więcej odpocząć i mniej o tym wszystkim myśleć. Przede wszystkim jednak zamierzasz ten brakujący element układanki dołożyć.
Chcesz, bardzo tego pragniesz.
Mimo to twoje plany spełzają na niczym. Wszystko jest tak, jak dawniej i nie potrafisz tego ruszyć. Jedyne co się zmienia, to godziny, a wraz z nimi powiększa się ta pustka. Bo chociaż ten czynnik, którego brakuję występuje w najmniejszej ilości, to dokucza najbardziej. Takie błędne koło.
Wtedy pozostaje tylko złudna nadzieja, że przecież gdzieś jest jakieś wyjście z tego labiryntu. Nie, nie ma końca. Jest tylko początek, od którego wciąż na nowo zaczynasz, popadając w rutynę.
Masz tak, czyż nie?

_________________________________________________
Ale przecież nie wolno się poddawać, prawda?
 

 
nieustanny antrakt
 

 
Każda podróż w przeszłość jest komplikowana przez złudzenia, nieprawdziwe wspomnienia, błędne określenia prawdziwych wydarzeń.

 

 
Nadzieja jest największym złem, gdyż przedłuża mękę człowieka.
 

 
Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, że ledwie tlą się w pamięci.

Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawną miłość, że nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, daleki wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.

Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, że śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.

I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym.
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.

Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że nie mogę być wszędzie.

Przepraszam wszystkich, że nie mogę być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.

Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie.
 

 
Zdumiewa mnie, jak mało płaczą współczesne kobiety, a jeśli już płaczą, to wstydliwie i jakby przepraszająco. Ubolewania godne, że wstyd lub moda odbierają nam tę naturalną funkcję. Potrzebujemy wilgoci, by stać się kwitnącym drzewem, inaczej poniesiemy klęskę. Płacz jest rzeczą dobrą, zbawienną, słuszną. Nie rozwiązuje dylematów, ale dzięki niemu trwamy, nie upadamy.




 

 
na szczęście, ludzie zawsze wyprowadzą mnie z błędu

 

 
A można tylko bezwładnie rozłożyć ręcę, mówiąc "serio?! co jeszcze?"